Twarzoksiążka

Literatura na Joggerze

Z miłości do niewiadomo-czego.

1 komentarz08 sierpnia ''2011, 12:51:30trackback

Kategorie: Fantastyka, Książki, Powieść, Recenzje,

Tytuł: Z miłości do prawdy
Autor: Karina Pjankowa

 

Powoli zaczynają mnie nudzić przefarbowane książki. Powoli zaczynają mnie nudzić tytuły, w których główny bohater, czy w tym przypadku - bohaterka, jest niezwyciężoną wredną suką, z niesamowitymi pokładami wiedzy, mocy, szczęścia; której w większości wszystko uchodzi na sucho i ma szczęśliwe zakończenie. Powoli zaczynają mnie nudzić i męczyć tytuły przewidywalne, prostoliniowe i dłużące się na siłę, w którym autor stawia na bohatera a nie na fabułę. Z miłości do prawdy właśnie takie jest.

A czytałem już książkę Kariny. Była fajna, była z humorem, miała drobną fabułę. Ale wtedy nie irytowało mnie jeszcze to, że bohater, a dokładniej jego rozterki nad życiem, nad sobą, nad sprawą nad którą pracuje, są ważniejsze niż cała fabuła. Dzisiaj Prawa i powinności zostałyby ocenione przeze mnie na pewno niżej. Lecz na pewno nie tak nisko jak ZMDP. Tutaj bohater jest głównym gwoździem programu, co jest po prostu męczące. Poznajemy myśli głównej bohaterki - Rinnelis, które powtarzają się tak często, aż do znudzenia. Przez to książka bardzo traci w moich oczach.

Zaczynając od początku bo tak z reguły powinno to działać, a wyjątkowo na twarzoksiążce zawsze jest inaczej. Poznajmy więc Rinnelis Tyen, główną postać książki, która jest śledczym i zajmuje się sprawą pewnego kahe (taki trochę lepszy człowiek, prawie elf i ogr ale jednak nie). Otóż tego kahe znaleziono przy zabójstwie księżniczki pewnej jakiejśtam, ale sprawa okazuje się dużo głębsza niż na początku przypuszczała śledcza. A że nie ma faceta i nie ma co zrobić ze swoim nudnym życiem to poświęca się pracy i pakuje się w niezłe kłopoty. Co z tego wyniknie? Nic złego - mogę uprzec, ponieważ jak złoczyńcy łapią głównego bohatera na setnej stronie, gdzie książka ma 500, to chyba logiczne, że ze wszystkich akcji nasza cudowna Rinnelis wyjdzie cało (nawet bez złamania paznokcia).

Rinnelis w trakcie całej sprawy cały czas myśli o tym, jaka to ona jest pogrążona w tym wszystkim, jak sobie daje radę, jaka to ona cudownie przewidywalna jest i jaką to ona ma cudowną wiedzę - słowiem - do obrzygania. Fabuły? Praktycznie zero. Można powiedzieć, że dowiemy się coś więcej w sprawie? Otóż przez 3/4 książki nie dowiemy się nic nowego. Ostatnie 30 stron to: załatwienie sprawy, odnalezienie i załatwienie głównego złego, chore zakończenie, odwrót o 180 stopni, koniec książki i przerwa na reklamy.

Wszystko było by nawet nieźle, gdyby nie to, że książka rozpędza się jak obładowany pociąg na torach PKP (czyli wolno, dla tych, co nie jeżdżą PKP), a kończy się na ostatnich 30 stronach z piskiem opon. Jakby autorka nie miała pomysłu na całą książkę, tylko na końcówkę, która już w ogóle nie jest dopasowana do całości.

Ale książka nie jest wcale aż taka zła. Wciągnęła mnie trochę, jest lekka, szybko się ją czyta i życzy się, żeby działo się więcej (niestety można się srogo zawieść). Są ciekawe momenty, sporadycznie można się uśmiechnąć pod nosem, ale tak to jest dość sucho, zimno, ciężko i pozornie szybko. Pozornie, bo fabuła ma kilka stron, a reszta to trochę bzdety.

Szczerze? Jeśli ktoś czytał Prawa i powinności to czytając Z miłości do prawdy przeczyta to samo ale w innym świecie i z innymi bohaterami. Osoby którą chcą dotknąć lekkiej, szybkiej literatury, mogą spróbować, ale nie gwarantuję super wrażeń.

Dodał: Lisek
Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Fabryka Słów, Lublin 2011
Kategoria: Fantastyka, Magia-Alterna-Fantastyka
ISBN: 978-83-7574-294-7

Przeczytaj jeszcze to!

 






← Wiedźmin - Ostatnie życzenie



Może zainteresuje cię również...
Z miłości do niewiadomo-czego. fantastyka karina pjankowa książka książki recenzje

Przekaż dalej!


Komentarze:

Książka jest świetna, również szczerze ją polecam każdemu, kto lubi ten tym opowieści.

11 kwietnia 2012, 20:18:19





Dodaj własną opinię:


Podgląd komentarza (kliknij przycisk na dole!)
KATEGORIE




MINIBLOG
Ruszamy ponownie

Po drobnym przestoju na twarzoksiążce, ruszamy ponownie z wpisami dotyczącymi dobrej literatury, której recenzje tu znajdziecie.
Spodziewajcie się już niedługo pierwszych nowych spisów!


Nowy recenzent twarzoksiążki

Do recenzentów twarzoksiążki dołącza Bringer (jeden z czytelników i komentatorów). Już niedługo ujrzycie jego recenzję :) Myślę, że w najbliższym czasie zrobimy ładnie stronę "o nas" i nas lepiej poznacie.

Możecie również do nas dołączyć i pisać recenzje razem z nami, wystarczy odpisać w komentarzu, skontaktujemy się wami :)


Zapowiedzi...

Ostatnie poprawki na twarzoksiążce. Zintegrowałem troszkę Facebooka z blogiem, poprawiłem RSSy.

Jeśli pewna osoba się nie ruszy (być może ktoś zajmie się recenzjami ze mną, lecz nie mogę obiecać, prawdę mówiąc jeśli i ty chcesz dołączyć, nie krępuj się i odpisz w komentarzu) to podpowiadając lekko, co za recenzje was czekają, będzie to:

Recenzja pewnej książki, gdzie główną rolę gra akcja wokół pewnej planety nazwanej jak jeden z bogów, wokół kultu niejakiego "chyżwara", oraz recenzja książki o pewnym samozwańczym egzorcyście - bimbrowniku i kłusowniku jednocześnie (w sumie nawet dwie książki będą! o!)




RSS


COMMUNITY

ARCHIWUM