Moje pierwsze spotkanie z Andrzejem Sapkowskim, polecane przez tysięcy ludzi i graczy, którzy namiętnie grają w (ekranizację?, grywalizację?) książki o dzielnym (a jak!) Geralcie z Rivii. Geralt jest ciekawy. Geralt jest fajny. Geralt jest czasami śmieszny. Warto poczytać co robi Geralt...
Ostatnie życzenie jest pierwszym tomem z cyklu sagi o Wiedźminie. Składa się z sześciu opowiadań (w tym tytułowe „Ostatnie życzenie”) oraz siedmiu Głosów Rozsądku, czyli takich bardzo krótkich wstępów i jednocześnie zakończeń odpowiednich opowiadań (coś jak przejście pomiędzy jedną, a drugą przygodą).
Może coś więcej o naszym głównym białowłosym bohaterze! Otóż jest wiedźminem, co oznacza, że już od samego dzieciaka był trenowany i przygotowywany do tego fachu. Bardzo zaintrygowało mnie przy tym opowiadanie „Kwestia ceny”, które trochę ujawnia dlaczego Geralt jest tym Geraltem i jak bardzo przeznaczenie i przysięgi są poważnie traktowane w świecie Geralta.
Geralt oczywiście jak każdy bohater polskiej literatury fantastycznej - pije grubo i nigdy się nie upija, ćpa różne takie (białe i nie białe) i oczywiście dziewka za dziewką, tak jak pszczółki zapylają z kwiatka na kwiatek. Może to się trochę przejadło, albo może się trochę przyzwyczaiłem, ale nie ruszyło mnie to zbytnio, że oczywiście Geralt ma dużą (jak na niego) siłę i posługuje się szczątkową magią.
Ale Riv ma jednak coś specjalnego w sobie, taką fajną arogancję, nonszalancję i kawałek humoru który przyciąga do niego i chce się go bliżej poznać (jego i jego świat), przez co Wiedźmin nie nudzi i nie stara się zapchać stron na siłę szczątkami fabuły.
Opowiadania są bardzo dobre, każde jest inne, każde opowiada o innej pracy którą Wiedźmin się podejmuje. Opowiadania nie są pisane na jedno kopyto jak przy Inkwizytorze Madderdinie (czyli: zatrudnienie, praca, rozwiązanie zagadki, ruchanie dziewek), tylko są niestandardowe, przez co bardzo ciekawe.
Świat Geralta jest bardzo zróżnicowany, co mam nadzieję, zostało odpowiednio odwzorowane w grze. Muszę przyznać, że nie grałem nigdy w Wiedźmina, ale potrafię sobie wyobrazić po tej pierwszej książce jak duże pole do popisu i jednocześnie jak wiele pracy musieli włożyć programiści do gry i nie dziwię się, że wyjdzie część druga (którą z tego co widziałem, niektóre portale ogłosiły już grą roku).
Wady. Nie mogę powiedzieć, że książka jest idealna, ale jak na powieść wydaną pierwszy raz w 1993 roku, wtedy na pewno musiała być hitem. Dzisiaj „Ostatnie życzenie” na pewno nadąża nad aktualnym trendem fantastyki polskiej i wydaje mi się, że jeszcze długo będzie szła tą samą drogą, ale za kilka lat? Wiedźmin jest klasyką, każdy to stwierdzi, ale mam wrażenie, że czytelnik fantastyki oczekuje od niej trochę więcej i chciałby nie stwierdzać co krok „to już było”, „to już czytałem gdzieś”, „podobna historia jest w tamtej powieści”.
Wiedźmin na pewno jest dobrą książką. Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności powinny ją przeczytać osoby, które swoje przygody z fantastyką dopiero co zaczynają, lub wymagają od powieści tego samego co znajdą w wielu innych (pisanych i powielanych przez dzisiejszych polskich autorów).
Polecam - to na pewno. A teraz idę na polowanie 2 tomu - „Miecza Przeznaczenia” :)
Dodał: Lisek
Ocena: 8/10
← Hyperion Z miłości do niewiadomo-czego. →
> Ostatnie życzenie jest pierwszym tomem z cyklu sagi o Wiedźminie.
Za moich czasów pierwszym tomem była "Krew elfów" i tego się będę trzymał.
@katafrakt: o ile dobrze pamiętam, to drugi tom kończył się spotkaniem Geralda z Ciri, a w samych opowiadaniach pojawiały się motywy z tym związane, tak więc, określenie tych książek jako części sagi nie jest chyba rażącym błędem.
@Sigvatr: nie jestem żadnym fanatykiem, żeby dbać o superpoprawność. Ale pamiętam, że Silmarilion kończy się historią Jedynego Pierścienia i toczy się m.in. w Śródziemiu, co nie czyni go pierwszą częścią Władcy Pierścieni ;) Po prostu Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia to zbiory opowiadań, a Saga to, że się tak wyrażę, tekst ciągły. Dlatego mieszanie tego jakoś mi nie podchodzi.
@chester, zdaje mi się, że w książce pojawiało się określenie "Riv", więc to chyba nic złego to powtórzyć w recenzji...




Riv? W sensie, że "obywatel Rivii" ? Niekoniecznie jest to faktem, co zostało później opisane. Poza tym nie wiem, czy nie lepiej Rivijczyk - tak przynajmniej wiadomo w jakim sensie to napisane, bo z Rivem to się zastanawiałem, czy nie nadałeś mu nazwiska ;) Zresztą, nie prościej nazwać go Wiedźminem, aby się nie powtarzać?
Druga sprawa - te "wszystkim znane historie" (bazyliszek z lustrem, zabicie smoka siarką, etc. nie pamiętam, co tam jeszcze takiego było, chyba coś z królewną jeszcze.. Eh, starość nie radość) mi osobiście odpowiadały, ładnie sklejone z resztą fabuły, nie na siłę, ot po prostu kolejne historie.