![]() |
|
||||||
Bardzo długo zbierałem się do napisania tej recenzji. Hyperiona skończyłem już dawno temu. Książka mnie wciągnęła, zafascynowała i wręcz uderzyła pomysłem, a także wykonaniem. I jedno i drugie zasługuje na uznanie. Dlaczego?
Hyperion to książka, która według mnie ma w sobie to coś. Kiedy zasiadałem do jej przeczytania, jeszcze mając ją w tym starym dwutomowym wydaniu, na początku wydała mi się nudna i w sumie trochę religijna. Ale wystarczyło kilkanaście stron, by całkowicie mnie pochłonęła.
Ustalmy najpierw kilka spraw. Ziemi jako planety nie ma już od czterystu lat. Akcja dzieje się jakieś kilka(naście) wieków po roku 2000, gdzie istnieje wielka sieć Hegemonii łącząca ze sobą kilkanaście planet, po których ludzkość się bezproblemowo przemieszcza. Na świecie.. nie... na uniwersum (!) jest ponad 150 miliardów ludzi. W skali Kardaszewa strzeliłbym jakieś 1,5 punkta, może nawet 1,7. Myślę, że to obrazuje chociaż trochę czas i miejsce akcji tej powieści czysto SF.
Książka opowiada o zbliżającej się wojnie na planecie Hyperion. Wojna będzie toczyć się między intruzami a Hegemonią (siecią) i uważa się, że być może doprowadzi do zagłady i obalenia całego rodzaju ludzkiego. Na planecie Hyperion istnieją grobowce czasu i kult Chyżwara - niszczycielskiego boga planety, który staje się legendą, bądź nawet mitem, gdyż znany jest praktycznie wyłącznie z makabrycznych opowiadań. Na planetę Hegemonia wysyła siedmiu pielgrzymów, specjalnie do tego wcześniej wybranych: Kapłana, żołnierza, poetę, uczonego, detektywa, kapitana oraz konsula, ale w sumie nikt nie wie dlaczego to robi. Zabawa jest o tyle ciekawa, że każdy ma prawo wypowiedzieć przed Chyżwarem jedno życzenie. Sam Chyżwar natomiast spełni życzenie wyłącznie jednego członka, a resztę bezwzględnie zabije.
Dodam jeszcze że Hyperion należy do cyklu czterech książek, dlatego można go traktować jako wprowadzenie. To co mi się strasznie mocno podobało to sposób napisania książki. Podzielona jest ona na opowieści każdego z pielgrzymów, które są niesamowite, już sama pierwsza opowieść kapłana (dawno zapomnianej religii - uwaga - chrześcijaństwa (!!!) ), więc historia kapłana była niesamowita, trzymała mnie w zaciekawieniu, a na końcu wręcz "pękła" z napięcia i powiem szczerze, że strasznie mnie zaskoczyła! Historie innych osób były nie mniej ciekawe, ale przyznaję, ze kapłana spodobała mi się najbardziej. Oprócz tego sami pielgrzymi poznają się wzajemnie, a my poznajemy nowoczesną przyszłościową technologię, której jest mnóstwo (co bardzo lubię), i poznajemy zmiany jakie nastały na świecie w tym czasie.
Zakończenie cyklu nakręca koniecznie na przeczytanie następnej części. Aktualnie zatopiłem się w Upadku Hyperiona, który trzyma równie wysoki poziom i jego recenzja na pewno się tu pojawi.
Z całym szacunkiem, należy się pierwsza dziesiątka na twarzoksiążce. Dan Simmons stworzył powieść zawierającą przygodę, horror, sensację, humor, trochę ostrej jatki i wojny rodem ze Star Wars. Chętnie polecam tę książkę każdemu, niestety trochę trudno jest ją zdobyć, na szczęście wydawnictwo MAG wznowiło druk, niestety za kosmiczną cenę 50 złotych (które osobiście uważam - WARTO wydać)!
Dodał: Lisek
Ocena: 10/10
Warto przeczytać!
Hyperion na Wikipedii
Hyperion na Filmwebie (film wyjdzie w 2013 roku)
Skala Kardaszewa na Wikipedii
← Prawo i... Powinność. Wiedźmin - Ostatnie życzenie →




Przeczytałem wszystkie cztery. Najmniej podobał mi się Endymion, w którym przerośnięty jest motyw podróży (w Triumfie Endymiona również dużo tego). Najbardziej podobał mi się właśnie Triumf Endymiona, chociaż za szybko się skończyła. Tzn. historia jest długa ale ostatnie "sceny" są dla mnie za krótkie, za szybkie - a czekałem przecież na nie przez 4 opasłe tomy :)
Całą tetralogię* polecam najmocniej jak potrafię (ale trzeba lubić sf). Pięknie wydane bardzo dobre książki.
* - autor/Endymion twierdzi, że są to dwie dylogie a nie jedno całe dzieło :)