Jacek Piekara zdobył uznanie i nieoficjalny tytuł jednego z najlepszych polskich pisarzy fantastyki, nierzadko wychwalanym jako lepszy od Sapkowskiego, z czym się nie zgadzam, lecz wszystkie inne pochlebstwa na jego temat chętnie wypowiadam. Zaskarbił on sobie sentyment i zdobył takie zdanie o swojej twórczości głównie dzięki wspaniałemu cyklowi inkwizytorskiemu, który składa się z czterech tomów( nie jak chce Lisek – z pięciu:). Jako uzupełnienie historii Mordimera Madderina, który jest głównym bohaterem tych książek, napisana została pierwsza część trylogii, która dzieje się przed cyklem pt. „Płomień i krzyż”, która z kolei ma swoje dopełnienie w małym zbiorze, zawierającym dwa opowiadania, „Ja Inkwizytor. Wieże do nieba”. |
Czytelnik nie znający Piekary, bądź Fabryki Słów może pomyśleć, że to jakieś oszustwo i wyciskanie kasy, lecz spieszę, by donieść, że jest wręcz przeciwnie. Zawarte teksty są obszerne w treść jak i ilość słów rozlewającą się na niemalże 380 stronach.
W pierwszym opowiadaniu, pod tytułem „Dziewczyny rzeźnika” nasz uniżony sługa szerzący wiarę w Pana, który zszedł z krzyża i za pomocą ognia i miecza karał zdrajców wiary, przechodzi ostateczny test wieńczący Akademię Świętego Officjum, którego pozytywne zaliczenie zagwarantuje mu możliwość przywdziania szat Inkwizytora. Wraz ze swoim egzaminatorem i nauczycielem mistrzem Knottem, Mordimer zawitał do miasta, w którym grasuje morderca lubujący się w dość oryginalnym sposobie zabijania pięknych dziewcząt. Co prawda nie było tam nawet śladu herezji, którą oficjalnie powinni się zajmować, lecz wystarczająco duża kiesa złota zdaje się rozwiewać wątpliwości w temacie uzasadnienia takiego działania.
Tu muszę dodać, że Piekara we wszystkich swoich książkach wykazuje zamiłowanie do kobiet, które zachwycają wyglądem, przez co czytelnik z wytrenowaną wyobraźnią, może dzięki niemu spędzić niemalże tak samo miły czas jak bohater opowieści.
Opowiadanie wydaje się przewidywalne od samego początku i troszeczkę jest, lecz później, w typowy dla tego autora sposób, wszystko odwraca się o 180 stopni, a człowiek siedzący nad książką uśmiecha się do własnych myśli i ozdobnego papieru, na którym zapisano te miłe dla oka słowa.
Drugie z opowiadań, którego nazwa zawarta jest już w tytule książki to „Wieże do nieba”. Opisana jest tam walka między dwoma najwspanialszymi architektami w cesarstwie(Jakiś pomysł, co to za cesarstwo?), w którym przyszło służyć Mordimerowi Madderinowi, świeżo upieczonemu Inkwizytorowi z czasową licencją w Christanii. Pierwsza duża sprawa naszego ulubieńca jest dla niego sporym wyzwaniem i nie sposób było się uchronić od czasem głupich, a czasem zabawnych błędów, w trakcie prowadzonego śledztwa. Opowiadanie to ma w sobie wszystko to, co kochają fani przygód sługi bożego w czarnym płaszczu ze złamanym krzyżem, a ponadto smaczek w postaci wyjaśnienia, skąd wzięło się jego tytułowanie słowami „Wasz uniżony sługa”.
Jako fan Piekary, nie spodziewałem się zupełnie tego zbioru i oczekiwałem niecierpliwie na drugi tom wspomnianego „Płomienia i krzyża”, lecz była to bardzo miła niespodzianka. Książka trzyma klimat i wyjaśnia wątki, nad którymi nieraz mogliśmy się zastanawiać czytając poprzednie książki opowiadające o czasach walki z herezją i czarną magią. Dla fanów Piekary i polskiej fantastyki pozycja obowiązkowa! Moja ostateczna ocena jest tak niska tylko dla tego, że opowiadań było za mało i mimo genialnego napisania, poprzednie zbiory opowiadań wstrząsały bardziej i przedstawiały bardziej krwawy i wulgarny obraz świata.
Czyżby Piekarę zmiękczył jego niedawno narodzony syn? Oby nie!
Dodał: Bringer
Ocena: 8/10
| Przeczytaj jeszcze to! |
← Ojciec i detektyw przyszłości. Problemy z dziewczynami! →
Nie bądźmy dla nie go tacy ostrzy. Może to tylko chwilowa niemoc w bezkompromisowości. Na to szczerze liczę i czekam na potwierdzenie tego w następnym tomie.
To w jakiej kolejności czytać ten cykl?
@Seban
Najpierw oryginalny Cykl Inkwizytorski (Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz aniołów, Łowcu dusz) potem Płomień i Krzyż tom I, a na końcu recenzowany powyżej zbiór.




Ja po przeczytaniu tych opowiadań miałem nieodparte wrażenie, że Piekara się "ucywilizował" ograniczając okrutne i brutalne opisy, kierując się raczej do szerszego grona odbiorców. Uważam że ten pomysł jest dość chybiony - Piekara zebrał sporą grupę fanów (w tym i mnie) za bezkompromisowe podejście do kreowania literackiego świata i ugrzeczniając swoją prozę może stracić uznanie. Niemniej warsztat bez zarzutu, wciąga na całą noc czytania. 7/10